Tempo wzrostu długu publicznego szybsze było za rządów liberalnej minister Zyty Gilowskiej. Jednym z najlepszych w oddłużaniu Polski okazał się za to minister Grzegorz Kołodko. Znamy już ostateczne dane o wysokości polskiego długu publicznego.
Wbrew początkowym obawom nie przekroczyliśmy pierwszego, 50 procentowego progu ostrożnościowego – zadłużenie na ubiegły rok utrzymało się na poziomie 49,9 proc PKB. Na obecny rok premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski planują jednak deficyt ponad dwukrotnie wyższy niż w roku ubiegłym. Może się więc okazać, że po podliczeniu 2010 roku wskoczymy od razu w drugi próg ostrożnościowy – 55 proc. PKB, który wymaga ostrych cięć w budżetach na następne lata.
Jednak mimo gigantycznej dziury budżetowej Donald Tusk i Jacek Rostowski nie pobili rekordu pogrążania Polski w długach. Według przygotowywanego przez Money.pl rankingu, najbardziej rozrzutnym premierem okazał się Leszek Miller. Niewiele lepszy okazał się Kazimierz Marcinkiewicz, z liberalną Zytą Gilowską u steru finansów publicznych.
Z kolei największy spadek zadłużenia zawdzięczmy premierowi Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu, u którego finanse trzymał w ryzach profesor Leszek Balcerowicz. Drugie miejsce na podium zajął nieoczekiwanie rząd koalicji lewicy z ludowcami, z premierem Waldemarem Pawlakiem i ministrem Grzegorzem Kołodką.
- Taki dług oznacza rachunek wystawiony przyszłym pokoleniom. Jednak rzeczywistość i doświadczenia innych krajów pokazują, że w obecnej sytuacji trzeba do tego podchodzić zdroworozsądkowo lub inaczej mówiąc elastycznie - mówił Money.pl lider naszego rankingu oszczędnych premierów, Jan Krzysztof Bielecki, po uchwaleniu tegorocznego budżetu.
Wydatki na obsługę długu publicznego wzrosną w tym roku o 4,5 miliarda zł - do kwoty 35,1 mld - czyli wyniosą prawie 12 procent wydatków ogółem.
Tylko w tym roku każdy z nas na samą obsługę zadłużenia będzie musiał zapłacić fiskusowi ponad 920 złotych.
źródło: money.pl CZYTAJ TEŻ:Urzędnik zapłaci za swoje błędy Menedżer liniowy cementuje firmęPracownicy finansowi zarabiają lepiej